Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020 Poznaj swój kraj 11 - 2020


Gdy dotarła do mnie praca p. Jasińskiej o wycieczce do Kotliny Kłodzkiej, po jej przeczytaniu wpadł mi do głowy pomysł umieszczenia na okładce wspomnianego przez nią gotyckiego mostu nad Młynówką. Nie był to ani czysty przypadek, ani chęć „ogrzania się” w cieple czyjegoś artykułu, a raczej wprowadzenie do nowej inicjatywy, o której być może zdążę napisać już w przyszłym numerze „Poznaj swój kraj”.
Ale wróćmy do okładki. Pomysł pomysłem, ale trzeba coś napisać. Tak się złożyło, że miałem w planach wyjazd na Dolny Śląsk, więc pomyślałem sobie, że dobrze się składa, obejrzę go sobie ponownie (oj, parę lat minęło od ostatniej mojej wizyty w Kłodzku), zrobię zdjęcia, i coś napiszę.
Ale to za mało. Trzeba poszukać, myślę sobie, jakichś informacji, zanim tam pojadę, żebym wiedział, czego nie wiem...
I rzeczywiście. Coś tam poczytałem, tu piszą, że szerokość mostu to sześć metrów, gdzie indziej – cztery metry. Może jedna szerokość jest z ostrogami, a inna wewnętrzna – od balustrady do balustrady? To tylko przykład, bo takich wątpliwości naszło mnie więcej.
Co teraz?
Już wiem! Zadzwonię do Informacji Turystycznej w Kłodzku – to mi powiedzą!
Proste? Proste!
Wziąłem więc telefon i dzwonię, dzwonię, dzwonię. I co? I nic! Nikt nie odbiera telefonu!
To co teraz? Nie ma problemu! Wszak jadę do Kłodzka, to podejdę, i w bezpośredniej rozmowie dowiem się wszystkiego!
Proste? Proste.
No i jestem w Kłodzku. Pomny pouczania mnie przez redaktora pewnej lokalnej gazety w Głogowie, udaję się od razu na rynek. To tam, jak pamiętam, zwykle jest „IT”, i można się wszystkiego dowiedzieć.
Jestem na rynku – ale co dalej? Postanowiłem obejść go dookoła, chyba trafię? Nie trafiłem, za to znalazłem drogowskaz ze wskazaniem kierunku. Aha, myślę sobie, w rynku się nie zmieścili, za to pewnie będą na ulicy Armii Krajowej (wychodzi z rynku) zgodnie z drogowskazem na rogu Placu Chrobrego (skrzyżowanie ul. Wodnej z ul. Stwosza). Ile można iść tą ulicą?
Wracam, i zdesperowany zachodzę do ratusza. Jest tam szyld z wydziałem „Obsługi Mieszkańców”, może nie do końca właściwy, ale chyba będą coś wiedzieć? Wiedzą! Trzeba mi iść na gotycki most (nawet dobrze!) i tam, za „żelaznym mostkiem” stoi drewniana, brązowa budka, w której mieści się „IT”.
Proste? Proste!
Zadowolony odszukałem owej budki, na której napis „Informacja Turystyczna” ostatecznie upewnił mnie co do końca mojej udręki poszukiwacza. Nic z tego! „IT” zostało stamtąd już jakiś czas temu przeniesione! W okolice wejścia do twierdzy. I „na abarot” tą samą trasą z powrotem! Nawet kawałeczek dalej, niż na rynek z ratuszem. W końcu widzę budyneczek, który odpowiada mniej-więcej opisowi, ale napis IT widać dopiero, jak się wejdzie po schodach i stanie dwadzieścia metrów od drzwi wejściowych. Nareszcie! Zaraz będę wszystko wiedział.
Oj naiwny, naiwny, naiwny! Ale może źle trafiłem, w tym sensie, że rozmawiałem z osobą np. poprzedniego dnia przyjęta do pracy, albo z kimś, kto tylko zastępował bardziej fachowego pracownika „IT”, bo gdy na pytanie o historię Młynówki dostałem odpowiedź, że ona jest tu „od zawsze”, wiedziałem, że już tam niczego nie załatwię. Straciłem godzinę „latania” w upale w tę i drugą stronę, zyskałem natomiast kolejny raz przekonanie, o niecelowości utrzymywania tego typu pseudopomocy dla turystów.
Oraz „macherów” od znakowania.
Cóż dodać?

Do zobaczenia na szlakach!
Paweł Cukrowski