Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash






Na bazarze w dzień targowy,
takie słyszy się rozmowy...
.

„Do portu w Elblągu towary będzie dowozić się trasą „Via Baltica”.

„Z Mierzei Helskiej w Bieszczady dojedzie się w ciągu siedmiu godzin”.

„Wiesz, jak weszliśmy wtedy na Śnieżkę, to widoki były nieziemskie. Widać było Zieloną Górę i Wałbrzych”.

„Myślałam, że Śnieżka jest najwyższym punktem w Sudetach...”

Gdzieś ktoś coś usłyszał, jakieś bijące dzwony, ale z którego to kościoła – to już nie wiadomo. Piszę o tym, bo chcąc wykorzystać ładną pogodę i przewidywane na jesieni ponowne „zamknięcie Polski” także i ja ruszyłem w kraj w poszukiwaniu tematów do publikacji.... To czego się przy okazji nasłuchałem wprawiało mnie w osłupienie, i postanowiłem się podzielić swoimi przemyśleniami, a z pomocą przyszedł nieodżałowany Jan Brzechwa.

Już nie będę pisał, czym to te „przywiezione Via Balticą” towary z Elbląga będzie się wywozić, bo jak na razie to projekty pewnej nowej drogi wodnej nie przewidują, by mogły po niej pływać statki większe od „Sołdka”, a jednostki tej wielkości ze względów ekonomicznych nie eksploatuje się od wielu, wielu lat. Turyści zaś kajakami, motorówkami, skuterami, żaglówkami i jachtami do Elbląga z Gdyni czy Gdańska, a także ze Sztokholmu, Helsinek, Malmö, Kopenhagi i setek innych portów spokojnie dopłyną korzystając z wybudowanego pięćset lat temu przez krzyżaków kanału, dziś zwanego Jagiellońskim, dopływając tam przez węzeł wodny w Białej Górze, albo śluzę w Gdańskiej Głowie. Tylko pytanie... Czy zechcą? Czy rzeczywiście Elbląg jest na tyle atrakcyjny turystycznie, a szlak przygotowany pod względem infrastruktury, by turyści z zagranicy płynęli tam setki mil?

Poza oczywiście Kanałem Elbląskim, ale to już inna historia. Zapraszam do lektury „Rowerem na weekend” i „Z naszej okładki”.

O ile być może i Wałbrzych, a raczej jego fragmenty, przy dobrej pogodzie ze Śnieżki może być widoczny, to już Zielona Góra z pewnością nie!
Chłopak się z pewnością się przejęzyczył, chciałbym w to wierzyć, i pomylił Górę Jelenią z Zieloną, ale żeby w kilkuosobowym jego towarzystwie nikt nie zaoponował? Nie roześmiał się? Nie dopytał? Wszyscy przyjęli to za normalne, być może nawet większość z tych młodych ludzi... w ogóle pierwszy raz słyszała o Zielonej Górze?
Owszem, w drugą stronę to może działać, Można z Zielonej Góry Śnieżkę dostrzec. Podobnie jak ja dostrzegę księżyc, ale mnie stamtąd bez teleskopów nikt nie zobaczy, nie ma takiej możliwości.
Czy Śnieżka jest najwyższym szczytem w Sudetach? Jak w ogóle można zadać takie pytanie? To do matury za jego wypowiedzenie nie powinni dopuszczać.

Ale może ja się czepiam? Może jestem zbyt wymagający?

Lecz cóż zrobić, kiedy ryby
(uczyły się) tylko na niby,
żaby na aby aby,
a rak, byle jak?

Do zobaczenia na szlaku!
Paweł Cukrowski

PS. A latem bywa, że siedem godzin to mało, żeby wrócić z Helu do Warszawy...