
Są cztery etapy Marszu Śledzia:
- etap wiary – gdy każdy wierzy, że wszystko pójdzie jak należy,
- etap „Mojżesza” - gdy możma iść suchą stopą po piasku przez środek morza,
- etap próby – chrzest kandydatów na śledzie poparty konsumpcją surowej ryby,
- etap „Byle do brzegu” - gdy uczestnicy holowani są przez Głębinkę za kutrami rybackimi.
Sam marsz to przejście piesze (trochę trzeba przepłynąć) z Kuźnicy na Helu do Szpyrka Rewskiego, czyli mierzei wchodzącej kilometr w morze, z tak zwanego cypla rewskiego.
26 czerwca 2024
Marsz Śledzia 2024
„Nosił wilk razy kilka – ponieśli i wilka”, nie..., może to drugie – ”Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się ucho nie urwie” – trochę lepiej. Gdyba dodać, że nie „wodę”, a „morską wodę” – to już będzie prawie to! Ale „prawie” zawsze przecież robi wielką różnicę...
O co chodzi? O deszcz, wiatr, a zwłaszcza zapowiadaną burzę. Niewiele brakowało, a XXIV „Marsz Śledzia” nie odbyłby się w zapowiadanym terminie. Ale „Śledzie” to mocny „ludek”. Deszcz, chociaż momentami lało jak z cebra nie mógł być przeszkodą dla kogoś, kto i tak cały jest mokry (chyba, że ten ktoś fotografuje...).
Wiatr – to z tym już trochę gorzej, bo o ile był dość ciepły i nieszkodliwy dla „Śledzi”, to gdyby dmuchało odrobinę mocniej, mógłby rozbujać taflę wody, wywołując dużą falę.
Burza to jednak coś innego. Na szczęście była tylko „zapowiadana”, i na tym się skończyło.
W połowie Marszu wyszło nawet na chwilę słoneczko, więc woda wtedy od razu „złapała kolor”, nie była już więcej szara niczym okręty wojenne. Szkoda tylko, że trwało to tak krótko.
Co ciekawe, to mimo pustki na „szperkowskiej” plaży, na jej końcu, jak co roku, zgromadził się pokaźny tłumek zainteresowanych przychodzącymi „znikąd”, a tam wychodzącymi z wody „Śledziami”. Wydaje się jednak, że obecni w taką pogodę na Szperku ludzie wiedzieli o co chodzi i już nie pierwszy raz oglądali ten spektakl. Inaczej może być wtedy, gdy przy ładnej pogodzie na plaży (plażach?) wylegują się tam niczego nie spodziewający się wczasowicze z głębi kraju.
A jak było wreszcie na Marszu w tym roku? Zobaczcie sami, jedno zdjęcie warte więcej niż tysiąc słów.
A my widzimy się tam za rok! Już nawet wcześniej, niż za rok...
Paweł Cukrowski
Kliknij miniaturki
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |