Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash






Jeśli poprzedni numer ”Poznaj swój kraj” był, można powiedzieć, „pod znakiem konkursów”, to ten jest „pod znakiem kanału”, czy kanałów, bo piszemy o kilku kanałach mazurskich łączących się w jedną całość – o Kanale Elbląskim. Ciekawa jest jego historia, ciekawy szlak, a jeszcze ciekawsze urządzenia, które pozwalają na pokonywanie niemałych różnic poziomów wody na trasie jego przebiegu.
Pochylnie zbudowane tam w drugiej połowie dziewiętnastego wieku są pomnikami ludzkiego geniuszu i dalekowzrocznego spojrzenia na dobro Państwa, którym się kieruje.
Także o „kanale” pisze w swoim felietonie prof. J. Bralczyk, warto przeczytać, żeby nie dać się czasem „wpuścić w kanał”... Zapraszamy do Złotorii – niewielkiego miasteczka leżącego w cieniu Torunia, niegdyś znacznego grodu, do którego jeździli królowie, i gdzie podpisywano ważne dokumenty państwowe. O zamku samym już kiedyś pisaliśmy, teraz opowiadamy o miejscu, w którym stoją jego ruiny. I tak jak kiedyś pisałem – przydałaby się jakaś ścieżka stamtąd do Torunia, która wraz z rejsem statkiem wycieczkowym po Wiśle, byłaby znakomitą promocją regionu dla turystów niekoniecznie zainteresowanych objadaniem się piernikami na rynku.

Tak, jak to zrobiono w Gdańsku, no może prawie tak, bo typowej ścieżki rowerowej (jeszcze) nie ma, ale jest za to inna atrakcja, choć jeszcze tylko sezonowa. Niedawno otwarto tam na Wyspie Sobieszewskiej (pisaliśmy o niej!)... wieżę ciśnień. Tak, to nie pomyłka. Te bardzo przydatne urządzenia znajdują swe zastosowanie również w epoce wysokowydajnych pomp i zbiorników wyrównawczych. Zresztą są przecież też takim zbiornikiem wyrównawczym. Ale nie o to chodzi. Otóż na jej szczycie dostępna jest platforma widokowa, gdzie każdy turysta może wejść (wjechać windą) za darmo i podziwiać piękno Zatoki Gdańskiej, od ujścia Wisły – niemalże po sam Hel. Warto się tam pospieszyć, bo w tym roku wieża czynna wyjątkowo tylko do 18. sierpnia! www.giwk.pl.

A propos ścieżki rowerowej. Być może nie wszyscy Warszawiacy jeszcze wiedzą, że można już zrobić niemałą pętlę rowerową z Tarchomina (Żoliborza) do Modlina, Dębego, Nieporętu i z powrotem na Tarchomin i Żoliborz, praktycznie nie schodząc, przepraszam, nie zjeżdżając ze ścieżki rowerowej? Zapraszam na wycieczkę. Na tej wycieczce zrobiłem sporo zdjęć, objętość Miesięcznika nie pozwala, aby zamieścić ich choćby dziesięć procent, mam więc pewien pomysł. Chętnie się nimi podzielę z Wami, oczywiście bezpłatnie (mamy też zdjęcia z wycieczki Kanałem Ostródzkim, zrobione przez naszego współpracownika, a prezentowane na końcu opisu tejże, na stronie 37), jednak ze względów formalnych i organizacyjnych, będziemy mogli „dołączać” je do prenumerat wyłącznie elektronicznych. Myślę, że z każdej takiej wycieczki można będzie wybrać dodatkowo nawet po 20 zdjęć, które lepiej zobrazują to, o czym czasem trudno napisać. Wiadomo przecież, że jeden obraz wart jest tysiąca słów...

A co z tymi, którzy mimo wszystko wolą czuć w nozdrzach zapach farby drukarskiej, a w rękach delikatny aksamit okładki i plik zapisanych tradycyjnie kartek pomiędzy nimi?
Każdy Prenumerujący tradycyjną wersję Miesięcznika, będzie mógł dokupić wersję elektroniczną w niewygórowanej cenie. Ale to wszystko ogłosimy dopiero w następnym zeszycie „Poznaj swój kraj”, wraz z zasadami prenumeraty na 2020 rok.

Jeszcze tylko ostatnia sprawa. Mamy coraz więcej „pocztówkowych” czy nawet plakatowych zdjęć, które można wydrukować w wielkości nawet B2, czyli około 50 x 70 cm. Moglibyśmy to zrobić, ale ceny przesyłki „zabiją” jakąkolwiek opłacalność tej inicjatywy.
Ale może zechcesz Czytelniku wydrukować te plakaty u siebie? Może w Twoim sąsiedztwie jest drukarnia, która zrobi to stosunkowo tanio i do tego nie trzeba będzie płacić za przesyłkę? Jeśli tak jest – wybierz plakat, który Cię interesuje i przelej nam 9 złotych. Wyślemy wtedy plik lub pliki PDF z wybranymi plakatami.
I nie zapomnij dopisać, że pozwalasz na wykorzystanie Twoich danych osobowych wyłącznie do zrealizowania tego zlecenia. I to chyba już wszystko... zapraszam do lektury i
do zobaczenia na szlakach
Paweł Cukrowski