Zawartość tej strony wymaga nowszej wersji programu Adobe Flash Player.

Pobierz odtwarzacz Adobe Flash




Zadzwonił do Redakcji Czytelnik z Głogowa nieco oburzony potraktowaniem tego miasta tak trochę po macoszemu w ostatnim numerze „Poznaj swój kraj”. I słusznie, że miał takie pretensje. To przecież miasto z historią, a także mimo ogromu zniszczeń wojennych – z wieloma zabytkami. Ale – to nie jest (nie był) artykuł o miastach! Chociaż sądzę, że gdyby opublikować stosowny materiał w rubryce „Miasta polskie” – to i ośmiu stron byłoby mało. A że pominęliśmy, w opisie nawet nie wspominając o nich, wiele zabytków? To tylko konsekwencja tego, co niezbyt zorientowany turysta (czyli akurat w tym przypadku ja wcieliłem się w taką postać) może zobaczyć w Głogowie (także w wielu innych polskich miastach) bez przygotowania.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego punkty IT, mimo że mają świetne, prestiżowe ale i kosztowne lokalizacje „pochowane” są tak, że trudno do nich trafić? Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest odnalezienie ich w trakcie, lub PO zwiedzeniu miasta? Czy nie sensowniej by było, aby poinformować o nich turystów już na wjeździe do miasta, przy czym nie chodzi nam o tabliczki typu: „IT – 1,5km”, a potem szukaj wiatru w polu, lecz o „doprowadzenie” turysty do tego Punktu, a to oznacza „wyznakowanie” szlaku dojścia.
– A po co tak znakować - zapyta ktoś. – Czy nie lepiej postawić IT właśnie gdzieś na parkingu, przy dojeździe do centrum miasta? – Będzie i taniej, i efektywniej! Ktoś inny może też dodać. – Co z tego, że tak będzie, skoro jedna osoba w IT nie poradzi sobie z więcej niż dziesięcioma turystami na godzinę? Nawet nie będzie jej jak pójść tam, dokąd i królowie chadzali na piechotę? To co, 80 turystów dziennie? Razy 300 – 24 tysiące rocznie? Może na mniej atrakcyjną turystycznie miejscowość to dużo, ale na Głogów? Albo Olsztyn?

– No to zróbmy kody przy zabytkach – to sobie turyści poczytają. Można, ale chyba to tylko jakieś pomocnicze rozwiązanie. Po pierwsze, nie każdy ma smartfona, po drugie, w pełnym słońcu niewiele widać, po trzecie nie wszędzie jest Internet, po czwarte, w słuchawkach i zapatrzony w ekran telefonu turysta „odjeżdża” i nie widzi ani czerwonych świateł, ani nadjeżdżającego samochodu, ani nawet dziury w chodniku. A poza tym to wszystko jest dobre, gdy dysponuje się świeżo naładowanym akumulatorem...

Czy więc nie lepiej zainwestować w systemowe oznakowanie miasta, tak aby wyznaczyć ścieżkę (oznakowaną) od zabytku do zabytku, z podanymi odległościami lub czasem przejścia? Gdzieś taką trasę widziałem, z wieloma brakami, ale była. Czy nie w Ząbkowicach Śląskich? Postaram się to sprawdzić.
Taka informacja za darmo obsłuży każdą ilość turystów. I będą to turyści zadowoleni, bo nie tylko będą wiedzieć co zobaczą, ale będą mieć pewność, że zobaczą wszystko. A jeśli na coś nie starczy czasu – to przynajmniej będą wiedzieć, po co przyjechać następnym razem.

No, chyba że ktoś nie chce tej „stonki turystycznej” u siebie, w końcu jest demokracja...

Już w tym numerze publikujemy zdjęcie szlaku, którego... nie ma. Bo jak nazwać postawienie drogowskazu do jednej, czy drugiej wsi, o której istnieniu prawie nikt nie wie? i to w odległości 150 kilometrów od niej! Przecież aby tam dojechać, to turysta spotka 1000 rozjazdów i skrzyżowań. Już na pierwszym nie wiadomo, w którą stronę jechać. Po co więc ten drogowskaz? Chyba nie o to chodzi. Ale kto bogatemu zabroni?

W tym numerze zapraszamy Was na gorczańskie szlaki. Tam odbył się ostatni w tym roku Rajd na Orientację – Bike Orient. I to jest dobra ilustracja powyższych przemyśleń. A przy okazji sprostowanie. Napisaliśmy w poprzednim numerze, że Turbacz dostępny jest nie tylko dla rowerów MTB. Otóż wcale tak nie jest. O ile w ogóle jest dostępny – to wyłącznie dla rowerów MTB. I co z tego, że są odcinki, po których można jechać rowerem turystycznym? Ale są też i odcinki, po których ten rower należy wlec (to właściwe określenie) za, albo obok siebie.
Zapraszamy na drugą część Wyprawy na zachód, ale też i na Wschód – na spotkanie z Szeptuchami.
Kolejne miasto, które przedstawia swoje tajemnice to Chełmża, na ziemi chełmińskiej, a na wycieczkę z plecakiem zapraszamy w Tatry. Na zimową wycieczkę.

Jest też kilka tematów związanych z młodzieżą i konkursami im dedykowanymi. Szczególnie namawiam opiekunów dzieci niepełnosprawnych umysłowo do zachęcenia swoich podopiecznych do udziału w konkursie fotograficznym organizowanym przez Zespół Szkół im. Brata Alojzego Kosiby w Wieliczce.
Zapraszamy też do kolejnej odsłony Konkursu Poznajemy Ojcowiznę, a na stronach 18 - 20 publikujemy wyniki Konkursu Fotograficznego dla uczniów, organizowanego przez Liceum i Gimnazjum Sióstr Nazaretanek, wspartego prze sponsorów – firmę Orlen i Bank Spółdzielczy w Trzebieszowie.

I na koniec przedstawiamy p. Leszka Naziemca, pływaka, który właśnie przepłynął pierwsze dwanaście kilometrów Wisły wzdłuż. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie to, że p. Leszek płynie wpław. Można i w ten sposób poznawać nasz kraj, czego i Wam życzę.

Do zobaczenia na szlakach!
Paweł Cukrowski